Mijas – andaluzyjskie miasteczko z oślimi taksówkami

Białe miasteczko MijasBiałe miasteczka przylepione do gór rozciągających się w pobliżu wybrzeża to jedna z wielkich atrakcji Andaluzji. Mijas z osiołkowymi taksówkami i labiryntem schodów i uliczek to prawdziwa perełka.

W dawnych czasach malowaniem na biało kamiennych domów zajmowały się wyłącznie kobiety, i to kobiety „czyste”, a więc poza okresem menstruacji. Dziś zapewne wykonują to specjalistyczne firmy, a białe domy poprzyczepiane do zbocza Sierra de Mijas są magnesem dla turystów podróżujących po hiszpańskiej Andaluzji.
Kto wybiera się do Andaluzji, powinien koniecznie zajrzeć do Mijas (czytaj Michas) – jednego z „białych miasteczek” oddalonych o kilka czy kilkanaście kilometrów od wybrzeża. Zapewniam, że nie będzie rozczarowania, a wręcz przeciwnie – zachwyt. Po zwiedzaniu dużych miast południa Hiszpanii, takich jak Malaga, Sewilla, Kordoba czy Kadyks kilkugodzinna wizyta w Mijas jest prawdziwym ukojeniem, a także wielką radością dla oczu. Bo oprócz uroków samego kilkutysięcznego miasteczka, czekają tam na nas widoki na rozległe, góry i zbocza schodzące wprost do Morza Śródziemnego. A więc ruszajmy!

OŚLE TAXI

Na jednym z tarasów widokowych można spotkać pomnik osła – symbolu miasteczka

Z Malagi jedziemy do celu naszej podróży niespełna pół godziny. Już z daleka widoczne są białe domy kontrastujące z beżem gór i błękitem nieba. Docieramy do miasteczka Mijas. Mijas Pueblo to część gminy, w skład której wchodzą także Las Lagunas i La Cala z dostępem do morza. Cały ten kompleks liczy blisko 80 tysięcy mieszkańców, samo białe miasteczko Mijas zaledwie kilka tysięcy. I co ciekawe, wśród nich znajdziemy mnóstwo cudzoziemców, szczególnie Anglików, Niemców, Szwedów, Holendrów. Emeryci spędzają we własnych lub wynajętych willach kilka jesienno – zimowych miesięcy, młodsi wolą cieplejsze pory roku.
Taxis czyli osiołkowe taksówki Pierwsze, co rzuca nam się w oczy, to kolorowo przystrojone osły – symbol Mijas. To burrotaxis czyli ośle taksówki wożące na swym grzbiecie, albo w ciągniętych wózkach turystów. A wszystko zaczęło się od turystów, którzy podpatrywali w latach 50. XX wieku miejscowych robotników wracających z pracy w kamieniołomie na osiołkach. Widok taki był dla gości z innych krajów niesamowicie atrakcyjny, dlatego często robili zdjęcia, a także prosili robotników o pozwolenie na krótką oślą przejażdżkę. Drobne datki od turystów w skali miesiąca dawały na tyle wysoką kwotę, że właściciele osłów zrezygnowali z pracy i założyli przedsiębiorstwo „taksówkowe”. Teraz każdy z 60 osłów – taksówek zgromadzonych na specjalnych parkingu jest kolorowo przystrojony i ma swoją „tablicę rejestracyjną” z numerem. Osły na tyle wrosły w krajobraz miasteczka, że na jednym z głównych placów, w pobliżu informacji turystycznej wystawiono pomnik upartego czworonoga, przy którym chętnie fotografują się turyści z całego świata.

KORRIDA, KONCERTY I FIESTY

Owalna arena do walki z bykami z 1900 roku

Małą arenę do walk z bykami w centrum Mijas zbudowano 1900 roku. Nie jest, jak większość tego typu placów, okrągła, lecz owalna. Zanim na ten owalny plac dotrzemy, musimy przejść przez małe muzeum, w którym zobaczymy między innymi stroje bohaterów korridy, przedmioty używane podczas walki z bykami, instrumenty muzyczne. Można też zrobić sobie zdjęcie wychyliwszy głowę zza ścianki, na której umieszczono fotografię torreadora, co większość panów z przyjemnością czyni.
Oprócz walk z bykami, jakie wciąż na arenie się odbywają, plac otoczony widownią z kamiennymi, ponumerowanymi siedziskami, do organizacji koncertów i różnorodnych fiest, jakich w Hiszpanii nie brakuje. Roczny cykl fiest w Mijas rozpoczyna 6 stycznia święto Trzech Króli, potem między innymi: karnawał, Wielkanoc, Noc Świętojańska, Dzień Mijas, festiwale teatralne, flamenco i wiele, wiele innych. Każda fiesta to mnóstwo muzyki, pokazy sztucznych ogni, przebierańcy i niekończące się biesiadowanie w barach i restauracjach.
Z areny roztacza się cudowny widok na góry, morze oraz białe domostwa rozłożone na zboczach.

LEGENDA Z CUDOWNYM OBRAZEM

Miasto leży na zboczach Sierra de Mijas

Historia Mijas sięga czasów rzymskich i arabskich cywilizacji. Z nieco późniejszymi czasami związana jest legenda, jaką szczyci się miasteczko. A dotyczy ona jednej z atrakcji, to znaczy Kaplicy Virgen de la Pena wykutej w litej skale. Legenda mówi o odnalezieniu w 1586 roku cudownego obrazu Matki Bożej, który przed wiekami został ukryty przez chrześcijan przed oczami Maurów, którzy zajęli Andaluzję.
Obraz odnalazł się dzięki dzieciom: 12-letniemu Juanowi i 10-letniej Asuncicón wypasającym owce. W południe, w niedzielę 30 maja, w święto Najświętszej Trójcy, do bohaterów legendy podfrunęła piękna gołębica. Dzieci postanowiły ją złapać i biegły za nią aż pod mury starej zamkowej wieży. Tam uchwyciwszy gołębicę przytulali ją i głaskali, czując się przy tym jakby byli we śnie. Gdy ocknęli się z tej ekstazy, ptak odfrunął, a dzieci pobiegły do domu opowiedzieć o wszystkim rodzicom. Ci jednak nie zwrócili zupełnie uwagi na opowieści dzieci. Następnego dnia, nie myśląc o tym wydarzeniu, dzieci podczas pracy trafiły w to samo miejsce i w samo południe zdarzyło się dokładnie to samo co poprzedniego dnia. Tym razem jednak poinformowani rodzice zakazali dzieciom zbliżać się do ruin zamku uznając, że jest to miejsce zaklęte. We wtorek dzieci uważni na zakaz rodziców nie zbliżali się do zamku, w środę jednak pasąc owieczki znów dotarły pod stare zamkowe mury. Nagle w samo południe usłyszały głos wołający: "Juanie, spójrz na mnie". W oknie starej wierzy dzieci zobaczyły gołębicę, wokół której z ogromnej aureoli wyłoniła się kobieta z dzieckiem na ręku, gołębica zaś usiadła na jej piersi. Widząc tak wspaniałą panią dzieci uklękły, a Juan, najpokorniej jak umiał, spytał ją, kim jest. Pani odpowiedziała, że jest Matką Boga i nakazała, aby dzieci poszły do wioski, opowiedziały o niej rodzicom, władzom miejskim oraz księdzu. Prosiła, żeby wreszcie wydobyli ją z tego miejsca, gdzie spoczywa ukryta już od wieków.
Centrum Mijas Dzieci posłusznie wykonały polecenie, pokazując natychmiast ojcu miejsce, w którym ujrzeli Panią. Ten, jako że był mistrzem ciesielskim, odnalazł zaraz puste miejsce za starymi cegłami i znalazł tam Najświętszy Obraz Dziewicy Maryi, dwa srebrne świeczniki o wyjątkowych kształtach, dwie figury strzegące obrazu, wielki kielich, klejnoty oraz zwój papieru dokumentujący historię świętego wizerunku. Nazwano więc ten wizerunek Maryją Dziewicą z Wieży, oraz przeniesiono do miejscowego kościoła.
Następnego dnia wypadało święto Bożego Ciało, i było ono wyjątkowe, gdyż całemu miastu ukazała się Matka Boska. Miało to miejsce 2 czerwca 1586 roku dokładne w południe, za czasów panowania króla Filipa II.
Mimo, że mieszkańcy Mijas radowali się z odnalezienie Maryi Dziewicy, ani władze, ani ksiądz, ani lud nie spieszyli się z wybudowaniem kaplicy w miejscu objawienia się Maryi. Dopiero po 70 latach dzięki wierze, oddaniu i ciężkiej pracy pobożnego pustelnika, brata Diego de Jesús, María y San Pablo w skale pod ruinami zamku powstała kaplica, która do dziś tłumnie odwiedzają mieszkańcy Mijas i przyjezdni.
Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP przed wiekami był meczetem. Na chrześcijańską świątynię przebudowano go na początku XVI wieku. Kościół św. Sebastiana z białą dzwonnicą pochodzi z XVII wieku, św. Anny z XVIII wieku. W miasteczku znajdziemy także kaplice, z białą zbudowana powyżej miasteczka i widoczną niemal z każdego miejsca, do której odbywają się w Wielki Piątek procesje.

PARK, STROME SCHODY I ANDALUZYJSKI OBIAD

Pozostałości dawnej twierdzy

Wytchnieniem po sakralnych eskapadach jest wizyta w ogrodach miejskich pełnych drzew i kwiatów, szumiących strumyków i wodospadów. Niemal zawsze można tu spotkać śpiewaków, którzy akompaniując sobie na gitarze prezentują piękne pieśni andaluzyjskie. To nic, że czasami śpiewacy ci pochodzą z odległych krajów... Spotkany przez nas Ukrainiec grał i śpiewał jak prawdziwy Andaluzyjczyk.
Z ogrodów można podpatrywać eleganckie wille rozsiane poniżej na zboczu. Każda z tarasami, balkonami i obowiązkowymi basenami.
Ruszamy stromymi uliczkami, często złożonymi jedynie ze stromych schodów, by powłóczyć się pomiędzy białymi domami przystrojonymi w kwiaty i barwne ozdoby ceramiczne. Takie ozdoby – donice, wazony, misy i miseczki można kupić niemal w każdym sklepie z pamiątkami.
Na głównym Placu Konstytucji chłodzimy się w pobliżu fontanny i zastanawiamy, którą z miejscowych restauracji wybrać na obiad. Znajdujemy maleńką, nieco oddaloną od centrum, do której odwiedzenia zachęciły donośne głosy starszych mężczyzn. Żywo dyskutowali i śmiali się zajadając coś gorącego. Poza nimi nie było tam nikogo. Weszliśmy na taras, który mieliśmy tylko dla siebie. Gaspacho Andaluz (pomidorowy chłodnik), ryba z rusztu i krewetki w oliwie z czosnkiem popite chłodnym domowym białym winem smakowały wybornie!

Hiszpania - Andaluzja, pażdziernik 2011


Artykuły